kategoria: e-mail marketing
Wyskakujące okienko z zapisem do newslettera – skuteczne, ale…
komentarzy: 0
Okienko z zapisem do newslettera
 

Część e-marketerów wciąż się go obawia, ale z czasem zdobywa ono coraz więcej entuzjastów (widać to gołym okiem, przeglądając internet). Okienko z zapisem do newslettera potrafi przyspieszyć budowę listy adresowej nawet o kilka tysięcy procent, ale może także irytować tysiące użytkowników. Co robić, aby tego uniknąć? A przynajmniej ograniczyć do minimum?

O zaletach umieszczenia okienka z zapisem do newslettera (czy to w formie pop-upa, czy toplayera) pisałem już w jednym z poprzednich artykułów. Dziś chciałbym tylko zwrócić uwagę na kilka drobnostek (ale ważnych!), o których powinieneś pamiętać, jeśli nie chcesz wprawić swoich potencjalnych klientów w stan irytacji.

Po pierwsze - ustaw dla wyskakującego okienka capping na jedną, najwyżej dwie odsłony. Wyświetlaj formularz w tej formie tylko przy pierwszej, ew. przy pierwszych dwóch wizytach użytkownika na stronie, ale nie częściej. Jeśli wejdzie na nią trzeci czy czwarty raz i znowu przywita go propozycja zapisu do newslettera, gwarantuję Ci, że zacznie mieć dość odwiedzania jej.

Po drugie - wyświetlaj okienko dopiero po jakimś czasie albo na drugiej czy trzeciej podstronie. Jest grupa użytkowników, którzy zniechęcają się do zagłębiania się w witrynę w momencie, gdy cokolwiek im w tym spróbuje przeszkodzić – czy będzie to reklama, czy okienko z zapisem do newslettera (to też swego rodzaju reklama). Pomyśl o wyświetlaniu go np. dopiero po 30 sekundach pobytu na stronie albo na drugiej czy trzeciej podstronie z kolei.

Po trzecie – zablokuj wyświetlanie okienka dla źródła ruchu z newslettera. Jedna z bardziej irytujących sytuacji. Jesteś już zapisany do newslettera firmy X, wchodzisz na stronę firmy X zachęcony najnowszym mailingiem („50% rabatu na wszystkie produkty, woohoo!”), a firma X wyświetla Ci… okienko z zapisem do newslettera. Szczegół, ale właśnie takie szczegóły decydują, jak klienci postrzegają poszczególne firmy i ich witryny (choćby na poziomie podświadomym). Jeśli na co dzień dbasz o szczegóły, prowadząc biznes, zrób i to – wyklucz wyświetlanie okienka przy ruchu z newslettera.

Po piąte – niech oferta (prezent w zamian za zapis) będzie naprawdę warta rozważenia. Jeśli chcesz wyświetlać okienko z zapisem do newslettera, ale nie masz niczego wartościowego do zaoferowania klientom, lepiej zrezygnuj ze swojego pomysłu, bo skutkiem tego więcej będzie zirytowanych użytkowników niż zadowolonych. Przypominam przy okazji ogólną zasadę – w sektorze B2C najlepiej „sprzedają się” rabaty, kupony zniżkowe itp., a w B2B wartościowe, niespotykane nigdzie indziej materiały, takiej jak bezpłatne PDF-y czy kursy e-mailowe.

Po czwarte - ustaw przypomnienie dotyczące zapisu do newslettera (nie dotyczy to co prawda bezpośrednio irytowania użytkowników bądź nie, ale uznałem, że warto o tym wspomnieć). Jest, udało się. Zachęciłeś użytkownika do zapisu do newslettera. Jego adres e-mail jest już w Twojej bazie, ale… a) wiadomość z linkiem potwierdzającym wpadła do spamu, b) klient przez przypadek ją skasował, c) przepadła w natłoku maili i użytkownik zapomniał ją otworzyć. Czy możesz tak to zostawić? Ja bym nie mógł! Ustaw w swoim systemie do e-mail marketingu automatyczną, powtórną wysyłkę wiadomości potwierdzających do wszystkich, którzy nie potwierdzili zapisu w ciągu – przykładowo – 24 godzin (przestrzegam przed zbyt długim okresem, użytkownicy dość szybko zapominają, jakie strony odwiedzali i co na nich robili). To takie proste, a uratuje dla Ciebie całe mnóstwo subskrybentów.

Oczywiście pamiętaj o tym, aby testować różne elementy okienka. Sprawdzaj różne kolory, różne buttony call to action, różne pola formularza, różne grafiki, różne hasła, różne prezenty w zamian za zapis… To jedna z prostszych rzeczy do testowania, a efekty dostrzeżesz niemal natychmiastowo, obserwując coraz szybszy (tego Ci życzę!) wzrost liczby dziennych zapisów do newslettera.

 

Komentarze

Powered by Facebook Comments